Kiedy w walce z bezsennością zawodzą własne sposoby i rzetelne stosowanie się do zasad higieny snu to znak, że należy poprosić o pomoc specjalistę – lekarza lub psychologa.
Pierwszą osobą, do której powinniśmy się udać jest lekarz internista, najlepiej nasz lekarz pierwszego kontaktu znający nas i leczący od dawna. Z nim należy poszukać i rozpoznać lub wykluczyć somatyczne przyczyny bezsenności.
Pierwszym podejrzanym jest bezdech senny – schorzenie bagatelizowane i wzbudzające złość zwłaszcza w osobach, które muszą słuchać jego objawów, czyli znanego wszystkim chrapania. Czy każde chrapanie to objaw bezdechu? Nie. Pomiędzy „chrapnięciami” muszą pojawiać się przerwy, czasem nawet kilkusekundowe, zakończone ostrym dźwiękiem, gwałtownym chrapnięciem. Taka przerwa to nic innego jak przerwa w oddychaniu powodująca chwilowe niedotlenienie. Jego skutki to w pierwszej kolejności wybudzenie (całkowite lub częściowe) zaburzające cykl snu osoby cierpiącej na bezdech. Jeśli takie „chrapnięcia” zdarzają się często, nawet co kilka minut, to śpiący budzi się lub częściowo wybudza co kilka minut. W efekcie jego sen jest bardzo płytki, najczęściej nie udaje mu się przejść pełnego cyklu sennego i albo przy którymś chrapnięciu wybudza się całkowicie nie mogąc zasnąć do rana lub śpi snem poszarpanym, płytkim, nie dającym wypoczynku. Bezdech ma też groźne skutki długofalowe. Jak wspomniałam jest to króciutkie co prawda, lecz jednak niedotlenienie. Skumulowane efekty takich kilkusekundowych niedoborów tlenu pojawiających się noc w noc przez kilka lat mogą być równie niebezpieczne, jak jedno długie niedotlenienie.
Na co dzień zaś powodują uczucie zmęczenia, kłopoty koncentracją i problemy z pamięcią (zwłaszcza świeżą). Na dodatek w połączeniu ze zmęczeniem mogą dawać rozdrażnienie, rozchwianie emocjonalne i obniżoną tolerancję stresu. Jeśli podejrzewamy u siebie bezdech senny zapytajmy współspacza, czy chrapiemy i czy w naszym chrapaniu są charakterystyczne przerwy. Jeśli nie mamy kogo zapytać – nagrajmy swoje chrapanie na dyktafon, a potem odsłuchajmy nagranie. Będzie to twardy „materiał dowodowy” dla lekarza. Bezdech senny należy korygować np. ułożeniem ciała podczas snu (przy użyciu wałków czy specjalnych poduszek), a w skrajnych przypadkach – podawaniem tlenu. W Polsce działają już oddziały leczenia zaburzeń snu, gdzie można monitorować oddech w czasie snu i poddać się leczeniu bezdechu.
Kolejnymi podejrzanymi o powodowanie bezsenności są zaburzenia rytmu serca, problemy z ciśnieniem krwi, zespoły bólowe oraz zaburzenia hormonalne (głownie tarczycy). Jeśli wszystkie te przyczyny zostaną wyeliminowane należy udać się po pomoc do psychologa.
Psycholog pomoże ustalić ewentualne przyczyny bezsenności tkwiące w naszych emocjach lub zachowaniu, np. w nawykach, jakie ukształtowały się przez wiele lat, utrwaliły i pozostały w nas mimo zmiany sytuacji (np. jeśli przez wiele lat pracowaliśmy do późna w nocy, a potem przestaliśmy to robić, to jest bardzo prawdopodobne, że nadal nie będziemy mogli zasnąć, mimo, iż nie ma już konieczności pracy i wysiłku). Często też okazuje się, że przyczyną bezsenności są problemy emocjonalne – silne pobudzenie, lęk, poczucie winy lub poznawcze – analizowanie całego dnia, planowanie przyszłych działań, przypominanie sobie dawnych porażek itp. Zadaniem psychologa jest zidentyfikowanie tych przyczyn i taka zmiana zachowania i myślenia klienta, aby usunąć źródło bezsenności lub chociaż zmniejszyć jego siłę oddziaływania. Pomocne jest także wykrycie nawyków przeszkadzających w zdrowym śnie i wykształcenie nowych, zgodnych z zasadami higieny snu. Czasem okazuje się, że bezsenność jest nie problemem samym w sobie, tylko objawem innego, szerszego problemu (np. depresji). Wtedy może zdarzyć się tak, że oprócz pomocy psychologicznej konieczna będzie pomoc lekarza psychiatry. Medycyna (i farmakologia) muszą wkroczyć również wtedy, kiedy zaburzenia snu przybrały postać bardzo masywną, zagrażającą bezpośrednio zdrowiu danej osoby lub problem jest bardzo utrwalony, ciągnie się od lat z duża intensywnością.
Decydując się na leki warto skorzystać z pomocy lekarza, który zna się na rzeczy i ma do czynienia z problemem, a także potrafi leczyć zaburzenia, które mogą powodować bezsenność (min. wspomniana depresja). Dlatego po leki ułatwiające zasypianie warto udać się do psychiatry.
Psychiatra ma do wyboru kilka rodzajów leków podawanych przy leczeniu bezsenności. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy i każdy stosuje się w innych sytuacjach. Warto też pamiętać, że leki poprawiające sen, tak jak i inne leki, musza być w zgodzie z naszym ogólnym stanem zdrowia i innymi przyjmowanymi lekami.
Pierwszym lekiem jest popularna melatonina, która ma tyluż zachwyconych wielbicieli, co zniechęconych wrogów. Melatonina jest substancją naturalnie wytwarzaną przez nasz organizm i bardzo skuteczną w walce z bezsennością… ale tylko w sytuacji, kiedy bezsenność wynika z niedoboru tej substancji w mózgu. Do jej niedoboru może dojść u osób często i przez dłuższy czas zmieniających strefy czasowe lub pracujących na zmiany lub u osób starszych ( z wiekiem wytwarzamy coraz mnie melatoniny – i śpimy coraz krócej). Jeśli zatem okaże się, że bezsenność wynika prawdopodobnie z niedoboru melatoniny to jej suplementacja może okazać się zbawienna. W innych sytuacjach zażywanie tej substancji nie przyniesie żadnego efektu.
Drugim rozwiązaniem są leki uspokajające (benzodiazepiny), które zażywamy na krótko przed snem, aby się wyciszyć i móc łatwiej zasnąć. Leki te zazwyczaj są bardzo skuteczne, ale i bardzo niebezpieczne, gdyż bardzo szybko (w ciągu kilku tygodni) uzależniają. Doprowadza to do sytuacji w której po krótkim czasie nie potrafimy zasnąć bez pigułki, na dodatek bez coraz większej dawki. Na dodatek często po nocy z tabletką na uspokojenie mam syndrom dnia następnego: możemy czuć się ospali, spowolnieni, senni, może nas boleć głowa. Jednak zastosowanie takich leków ma sens i jest efektywne wtedy, gdy bezsenność jest krótkotrwała, wynika z przemijającego, wynikającego z okoliczności stresu, który zaburza mechanizm zasypiania. Włącza się je również jako dodatek do innych leków wolniej ujawniających swoje działanie (np. antydepresyjnych) u osób z ciężką i długotrwałą bezsennością lub u których bezsenność jest objawem innego problemu. Zawsze jednak istnieje tu zastrzeżenie, że leki z grupy benzodiazepin stosujemy krótko – maksymalnie sześć tygodni.
Trzecim rozwiązaniem są leki z grupy zolpidemów (lub pokrewne). Są to krótko działające leki działające jak „pstryczki” – włączające mechanizm zasypiania. Mają udowodnioną znaczną skuteczność i znacznie mniej uzależniają, niż leki uspokajające. Nie dają syndromu dnia następnego, gdyż znikają z naszego organizmu już po ok. sześciu godzinach. Działają natychmiast – już w kilkanaście – kilkadziesiąt minut po zażyciu. Byłyby cudownym lekiem, gdyby nie ich ograniczenie do konkretnych sytuacji – pozwalają zwalczyć bezsenność, która związana jest z problemami z zasypianiem (np. w wyniku stresu czy złych nawyków okołosennych). Jeśli jednak zasypiamy szybko, naszym problemem jest częste wybudzanie lub zbyt wczesna pobudka, to leki te nam nie pomogą. Na dodatek osoby z chorobami serca i układu oddechowego oraz osoby po udarach mózgu nie powinny ich zażywać ze względów bezpieczeństwa.
Czwartą grupą leków są leki antydepresyjne (najczęściej z grupy SSRI – inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny). Nie uzależniają, nie spowalniają w ciągu dnia, można po nich normalnie pracować i prowadzić pojazdy. Zmniejszają niepokój, regulują nastrój, mogą być przyjmowane przez większość ludzi. Jednak ich działanie ujawnia się wolno (po około dwóch tygodniach) i znów – nie u wszystkich osób. Dla osób, dla których zaburzenia snu są problemem pierwotnym, a nie objawem innych zaburzeń leki te nie mają racji bytu. Natomiast dla osób z depresją lub w stanie subdepresyjnym, z zespołami lękowymi i podobnymi problemami często są prawdziwym wybawieniem.
Piątym, ostatnim omawianym tu lekiem jest mirtazapina. Lek ten pierwotnie był badany jako lek antydepresyjny, jednak szybko okazało się, że jego planowane działanie jest nieznaczne (lekko jedynie stabilizuje nastrój), jednak wspaniale reguluje mechanizm snu i czuwania. Lek wymaga codziennego, regularnego stosowania. Efekty jego działania ujawniają się już po 5-15 dniach, nie uzależnia, nie daje syndromu dnia następnego. Znów byłby to cudowny lek, lecz oczywiście jest grupa osób, u których lek ten nie przyniesie wielkich efektów (może tylko częściową poprawę) – są to osoby, u których problemy ze snem są skutkiem zaburzeń lękowych. Mirtazapina nie zmniejsza lęku nie pozwalającego im zasnąć.
Jak widać nie ma złotego środka, który na wszystkich sprowadziłby błogosławieństwo snu. Metodę walki z bezsennością należy dobrze przemyśleć i skonsultować z lekarzem. Należy też pamiętać, że ze względu na indywidualne właściwości każdego z nas leki mogą mieć różne działanie – na jednych zadziałają szybciej, na innych wolniej, na jednych słabiej, na innych mocniej, u jednych osób wystąpią, a u innych nie efekty uboczne. Dlatego leki powinny być nie tylko włączane, ale i przyjmowane pod kontrolą lekarza. Warto tez pamiętać, że nawet najlepszy lek nie odrobi za nas całej pracy. Jeśli biorąc tabletki nadal nie będziemy stosować zasad higieny okołosennej ani ogólnie dbać o swój dobrostan psychofizyczny, to efekty leczenia mogą nie być takie, jakich byśmy oczekiwali.
Reasumując – jeśli przyjmujemy leki to tylko dobrane przez lekarza i pod jego kontrolą. Jednak żaden lek nie zwalnia nas z dbania o nasze zdrowie i wewnętrzną równowagę, z pracy nad sobą i nad swoim rozwojem.