hasło

Co to jest zdrowie i od czego ono zależy

Odkąd tylko człowiek zaczął zadawać sobie pytanie postawione w tytule, dużo łatwiej udawało mu się odpowiedzieć co zdrowiem nie jest, niż czym faktycznie jest ta wartość, którą cenimy na równi z  rodziną czy przyjaźnią. Określenie choroby, a w zasadzie tysiąca różnych chorób, było łatwiejsze i utarło się przekonanie, że zdrowie to oczywiście brak choroby.

Zdrowie to pojęcie, które ma tyle definicji, ile znajdziemy osób je formułujących. Trudno znaleźć przecież termin bardziej subiektywny i tak  niechętnie poddający się obiektywnemu opisowi. Rzeczywiście, zdiagnozowanie choroby powoduje, że mówimy o takiej osobie - „chora, chory”. Jednak współcześnie stwierdzenie choroby nie zawsze musi oznaczać zmianę w dotychczasowej aktywności i przyklejanie łatki „pacjent = chory, słabszy, wymagający pomocy” nie musi mieć miejsca.

Przyjrzyjmy się bowiem definicji zdrowia, zaproponowanej przez socjologa, Talcotta Parsonsa: „Zdrowie jest to stan umożliwiający jednostce pełnienie funkcji społecznych, realizację planów i zamierzeń, osiąganie założonych celów, choroba zaś to stan utrudniający lub uniemożliwiający takie działania” . Zdrowie staje się tutaj zasobem, paliwem, czynnikiem niezbędnym do życia według planów i zamierzeń. Dzięki temu podejściu (nazywanemu funkcjonalizmem) potrafimy inaczej patrzeć na osoby zdrowe i chore. Człowiek z chorobą (dawniej zwany chorym) może żyć aktywnie, realizować swoje pasje, akceptować siebie, nawet gdy choroba wprowadza znaczące ograniczenia. Znajdziemy w tej grupie tych, u których rozpoznano cukrzycę, nadciśnienie,  czasami depresję,  a nawet niepełnosprawnych ruchowo. Odpowiednie leczenie, dostosowanie oczekiwań do możliwości, pozwala im na realizację zawodowych i prywatnych aspiracji. Wystarczy rozejrzeć się wokół – współcześnie choroba nie musi oznaczać rezygnacji z aktywnego życia.

Chorobą natomiast staje się to, co przeszkadza w realizacji planów, ogranicza, dekoncentruje, przeszkadza. Dla wielu osób poważną chorobą staje się ból palców podczas pisania na klawiaturze komputera. Przeciągający się ból głowy uniemożliwiający skupienie. Długotrwały katar spowodowany alergią lub reakcją na klimatyzowane powietrze. Ból oczu wywoływany przez suche spojówki. Niewyjaśnione rozdrażnienie, rozkojarzenie, potliwość. Uderzenia gorąca, wahania nastroju w okresie menopauzy u aktywnych zawodowo kobiet. Z tradycyjnej medycznej perspektywy to w zasadzie drobiazgi. Tymczasem wiele osób, odczuwających powyższe dolegliwości poszukuje pomocy, wsparcia, wskazówki co można zrobić, aby te przeszkody wyeliminować. I dlatego każdy objaw, niepokojący sygnał organizmu, gdy pojawia się często i zasypuje precyzyjnie wytyczone ścieżki życia wymaga odpowiedniej analizy.  

Funkcjonalizm to nieco odmienny nurt definiowania zdrowia, ale niezwykle ważny dla zrozumienia istoty pomocy osobom poszukującym wsparcia w tak określonej chorobie. Przyczyn takiej choroby może być bardzo wiele i należy ich poszukiwać we wszystkich obszarach czynników kształtujących, wpływających na to, co nazywamy zdrowiem. Od połowy lat 70-tych ukształtował się pogląd, że na stan zdrowia człowieka wpływają różnorodne czynniki, które można zakwalifikować do jednej z czterech głównych grup.

Nasze indywidualne zachowania (styl życia), wpływają aż w  ok. 50% na nasze zdrowie. Otoczenie – rodzina, praca, przyjaciele, wpływ środowiska naturalnego to dalsze ok. 20% wpływu. Z kolei  dziedzictwo zapisane w genach to ok.  20% wszystkich czynników. Natomiast wysiłki systemu opieki zdrowotnej, według tej koncepcji to jedynie 10% całkowego wpływu na zdrowie.

Choć wielu naukowców i praktyków krytykuje to podejście, jako minimalizujące wpływ działań medycznych na zdrowie, to z wielu względów wydaje się ono racjonalne. Wyobraźmy sobie pacjenta, który wykonuje co miesiąc badania poziomu cholesterolu i otrzymuje wreszcie receptę na leki obniżające jego poziom, ale ani ich regularnie nie stosuje, ani specjalnie nie zmienia swojej diety i nie zwiększa aktywności fizycznej. Kto ma większy wpływ na jego zdrowie – on sam, czy jego lekarz?

Bardzo wiele zależy zatem od nas. Lekarze, terapeuci, psychologowie, pielęgniarki, rehabilitanci, technicy, wszyscy związani zawodowo z pomaganiem w chorobie mogą pomóc nam znaleźć drogę do spełnionych marzeń. Ale kroki na tej ścieżce musimy stawiać sami, wierząc, że niosąc zdrowie w plecaku, dojdziemy tam szybciej i radośniej.

 

Dr n. med. Grzegorz Juszczyk
Adiunkt w Zakładzie Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego