
Automotywacja, czyli o tym, że stawanie się autorem osobistej motywacji zacząć warto od poznania siebie.
O motywowaniu powiedziano i napisano wiele. Pisze się, studiuje, dyskutuje, buduje zawiłe lub banalne modele. Teorie, badania, analizy... Jak to dotyka człowieka, mnie osobiście?
Zastanawia mnie, ile czasu poświęcam sobie, żeby budować motywację osobistą. Hmm... No właśnie...
Wszak jestem osobą, z którą spędzam najwięcej czasu. Jak dbam o to jedyne w swoim rodzaju towarzystwo? Co robię, aby mi się naprawdę chciało? Ile czasu dziennie lub tygodniowo poświęcam, aby mieć to szczególne uczucie podwyższonej energii, lekkiej ekscytacji i potrzeby szybkiego działania?
Tu pojawia się kolejne pytanie: to się w sobie buduje czy to się ma?
Obserwując osoby w otoczeniu widać, że poziom zenergetyzowania jest bardzo różny. Czyżby zależał od charakteru? Może od temperamentu?
Poziom motywacji jest też zmienny w czasie.
Żeby nie szukać daleko, przypomnij sobie siebie sprzed kilku dni, tygodni i teraz. Co decydowało o tym, jaki był Twój stan ducha w każdej z tych chwil?
Stawiam tezę, że stan zmotywowania osobistego jest zmienny i zależny od wielu czynników. I większość z nich zależy od Ciebie osobiście.
Zgodnie z zapowiedzią w nagłówku, przyjrzyjmy się sobie w tym stanie.
Jak dla siebie nazwę ten stan? Jak go czuję?
Dla mnie osobiście to leniwa euforia.
Bardzo lubię mieć w sobie pozytywne emocje i wielką chęć do działania. A jednocześnie podejmować działania niespiesznie, rozważnie. Reagować nie tylko na swoje wewnętrzne impulsy lecz też na to, co niesie rzeczywistość.
Po czym poznaję, że jestem w tym miłym błogostanie? Że czego się dotknę, to wychodzi, wszystko robię szybko, reaguję optymistycznie i nic tylko góry przenosić?
Jak bym miała opisać swój odbiór świata w leniwej euforii, to byłby to hura-zachwyt. Taki hura-optymizm w wersji light. W przełożeniu na działanie i reakcję – zdaję się nie dostrzegać przeszkód, ograniczeń czy negatywnych aspektów spraw. I bardzo dobrze. Gdybym poświęciła im wystarczająco dużo czasu, na pewno zrezygnowałabym z każdej inicjatywy. Teoretycy krzywej zmiany złapią się za głowę: no jak to? Bez fazy szoku, bez fazy pasywnej? Tak od razu bierzesz i działasz? Co im odpowiem? Ależ jest, jest! I szok i bierność. Tylko w wydaniu pozytywnym. Szok zmiany to „woow!, jak pięknie”. Pasywność to niemy zachwyt. I działam z założenia na tak.
A skoro o działaniu mowa: jest czas i na nie. Jeśli je scharakteryzować, to: szybkie, energiczne, ale nie w pośpiechu. Szybko, bo widzę cel. Energicznie, bo tak mi w duszy gra. Ponieważ to, co robię jest ważne, ponieważ mam poczucie sprawstwa i sukcesu. I o tym więcej w następnym odcinku.
Dowiedz się więcej na temat automotywacji, weź udział w warsztatach:
"AUTOMOTYWACJA - umiejętność bezcenna"
Ula Pańczak, trener biznesu i licencjonowany coach ICC, specjalista ds. umiejętności zarządczych, efektywności osobistej i zespołowej w Instytucie HAPPYMORE.
Kontakt: u.panczak@happymore.eu