
Głos w dzisiejszych czasach jest naszą wizytówką.
To, w jaki sposób mówimy pod wieloma względami zdradza jacy jesteśmy. Czy odważni i otwarci na ludzi, czy zamknięci w sobie. Przede wszystkim jednak, jeżeli używamy go w sposób niewłaściwy, (krzyczymy, piszczymy, mówimy na przydechu) nadwyrężamy nasze więzadła głosowe.
W niektórych zawodach istnieje konieczność, aby nauczyć się właściwie oddychać, wydobywać dźwięk i posiadać umiejętność jego impostacji.
Co to znaczy właściwie?
Do mówienia powinniśmy używać
- pełnego oddechu
- miękkiego ataku na więzadła
- właściwego miejsca na odbrzmiewanie głosu
Wówczas nawet po długich prezentacjach, przemówieniach, wykładach nie boli nas gardło, nie odczuwamy zmęczenia, a co najważniejsze nie doprowadzamy do niedomykalności czy guzków śpiewaczych.
Pełny oddech, podtrzymany przeponą pozwala nam na rozluźnienie całego górnego odcinka ciała (ramion, szyi, karku…) Mamy swobodę do mówienia, gospodarki oddechem i jesteśmy spokojniejsi.
Te wszystkie w.w. czynności można wypracować i gorąco polecam taki trening osobom, które muszą dużo mówić. Oddech można ćwiczyć leżąc na brzuchu, na plecach , siedząc i stojąc.
Jest wiele źródeł opisujących wymienione metody.
Ja polecam książkę pani Bogumiły Toczyskiej „Głośno i wyraźnie”.
Zawsze jednak warto wesprzeć się spotkaniem z osobą, która udzieli pierwszych wskazówek, aby mieć pewność, że ćwiczenia wykonuje się właściwie.
Polecam również warsztaty świadomego używania głosu, czyli JAK MÓWIĆ, ŻEBY NAS SŁUCHANO?
Beata Romanowska
mgr logopeda, aktorka, specjalista w Instytucie HAPPYMORE