
Paradoks, który zawsze początkowo zaskakuje: im więcej walki o szczęście, mocowania, zmagania się z rzeczywistością, tym dalej od szczęścia i tym trudniej je później znaleźć. „Łatwo powiedzieć” – mówimy. „Jeśli szczęścia brakuje, to skąd je wziąć? Bo jeśli o szczęście nie zawalczymy, to samo nie przyjdzie”.
Zasada ogrodnika być może sprowokuje nas do innego spojrzenia: „co podlewasz, to wzrasta”. Innymi słowy, co wzmacniasz, to dominuje. Co wysyłasz, to wraca.
Im więcej wysiłku, walki o szczęście, tym więcej wysiłku i walki o szczęście. Nie szczęścia.
Im więcej pragnienia by być spełnionym i radosnym, tym więcej pragnienia by być spełnionym i radosnym. Nie spełnienia ani radości. Frustrujące.
Ale: im więcej spokoju, harmonii, radości, tym więcej spokoju, harmonii i radości.
Jak więc przestać walczyć o szczęście, radość, spokój i harmonię? A w zamian odczuwać szczęście, radość, spokój? Co zrobić? Od czego zacząć?
Wiele naszych zachowań, czy reakcji na sytuacje życiowe jest nawykowych. Oznacza to, że z reguły działamy mechanicznie według wyuczonych schematów postępowania właściwych nam samym i otoczeniu, w którym żyjemy, i w którym zostaliśmy wychowani.
Pamiętajmy jednak, że jesteśmy bogaci w nasze osobiste zasoby, które nam sprzyjają i z pewnością pomogą nam funkcjonować w życiu tak, aby było z korzyścią dla nas, według naszych potrzeb i wyobrażeń o szczęściu, radości i harmonii. Tymi zasobami są: nasze wartości, nasze talenty, i nasze subiektywne odczuwanie przyjemności.
Na początek można spróbować bardzo prostego ćwiczenia.
Właśnie znalazłeś obszar, którym warto zajmować się w życiu. Coś, co jednocześnie daje tobie poczucie sensu, do czego masz talent i co sprawia ci przyjemność. Wszelkie działania z tego obszaru będą tym, co bez wątpienia da ci poczucie szczęścia, satysfakcji, przyniesie radość, spełnienie i spokój.
Co ciekawe – kiedy zaczynamy zajmować się tym, co należy to tego obszaru, bardzo szybko przestajemy zmagać się z życiem, walczyć o szczęście. Bo dostrzegamy w życiu sensowność, czujemy radość z działania, wszystko nam wychodzi, lubimy to co robimy, lubimy siebie, kiedy to robimy. Zaczynamy odczuwać szczęście. A co najważniejsze - odnajdujemy swoje powołanie.
Brzmi pięknie? Spróbuj, warto. Warto wreszcie odnaleźć to, czego szukasz.
Ja chętnie Cię w tym wspomogę.
Specjalista w Instytucie HAPPYMORE