Coraz więcej osób, chcąc popracować nad osobistym czy zawodowym rozwojem, decyduje się na coaching. Na czym on polega?
Na indywidualnym prowadzeniu klienta, tak aby jak najpełniej wykorzystał swoje wewnętrzne zasoby w określonym przez siebie celu. W przeciwieństwie do psychoterapii, coaching nie skupia się na odczuwanych przez osobę brakach, ale na jej potencjale. Ci, którzy przychodzą do coacha (ang. trener) będącego specjalistą np. od fitnessu i rozwoju fizycznego, nie robią tego tylko dlatego, żeby sobie poćwiczyć i wyrzeźbić sylwetkę. Chcą realizować pewien styl bycia, a ich coach jest osobą, która myśli podobnie jak oni i wie, jak fitness scalić z resztą życia. On jest nie tylko trenerem, ale kimś, kto ma pewną wizję całego projektu. Kontakt z nim traktowany jest jako ścieżka rozwoju.
Oczywiście coaching może mieć różne oblicza, dotykać różnych sfer życia, ale jego cechą charakterystyczną jest to, że skupia się na potencjale konkretnych osób, tworzy strategię najszybszego i najlepszego ich wykorzystania, np. w celach zawodowych. Nie należy jednak mylić coachingu z poradnictwem zawodowym, gdyż zakłada on większą współpracę między coachem a jego klientem, jest bardziej interaktywny.
Co to znaczy?
Psychologiczne poradnictwo zawodowe polega na tym, że psycholog ocenia możliwości danej osoby, jej zainteresowania, i na tej podstawie pomaga odkryć, czym powinna się ona zająć, w czym najlepiej się zrealizuje. Psycholog po prostu świadczy pewną usługę. W coachingu mamy do czynienia ze wspólnym podążaniem; coach staje się w jakimś sensie częścią osobistego życia swojego klienta, towarzyszy mu w dokonywaniu wyborów, jest kimś więcej niż tylko profesjonalistą.
Czy w rozwoju duchowym podobnej roli nie odgrywa kierownik duchowy?
Nie. Jeśli kierownik duchowy stawia sobie za cel wydobycie z kogoś duchowego potencjałuw określonym celu, to powinien sobie uświadomić, że dokonałby tego - jeśli to w ogóle możliwe - wyłącznie na swoją miarę. Takie założenie byłoby wchodzeniem w kompetencje Ducha Świętego.
Kierownictwo czy też towarzyszenie duchowe - osobiście wolę to drugie określenie - narodziło się w czasach Ojców Pustyni. Młody mnich przychodził do doświadczonego, charyzmatycznego starca i prosił go o radę, jak ma żyć, albo po prostu przedstawiał mu swoje myśli czy poruszenia serca. Wtedy ten bardziej doświadczony w ascezie i życiu duchowym pozwalał młodszemu „odsiać plewy od ziaren". Nie żądał jednak naśladownictwa, nie mówił: „Masz być taki jak ja, masz być moją kopią".
Słowo „kierownik" kojarzy się jednak z kimś, kto planuje, organizuje, przewodzi...
Tym, który „organizuje", jest Duch Święty. Do kierownika duchowego udajemy się, bo uważamy, że jest to człowiek głębokiej wiary, który przeszedł już pewną duchową drogę. Dlatego może dzielić się swoim doświadczeniem z tymi, którzy stawiają na niej pierwsze kroki. Jego posługa nie polega jednak na tym, że będzie z nami pracował w taki sposób, byśmy osiągnęli zamierzony cel. Kierownictwo duchowe to nie duchowy coaching. W coachingu chodzi o rozpoznanie zdolności i ich wykorzystanie dla osiągnięcia określonego celu, a w kierownictwie - o rozpoznanie charyzmatów i rozeznanie woli Boga.
A czym różnią się charyzmaty od zdolności, czy to nie jest w gruncie rzeczy to samo?
Zdolność to np. umiejętność pisania w interesujący sposób. Charyzmat to coś, co służy wspólnocie, a nie tylko rozwija indywidualnie. Talent pisarski będzie charyzmatem, jeśli będzie służył wspólnocie wiary.
Tym, co odróżnia coaching od kierownictwa, jest także podejście do świata wartości…
Coach nie musi być wierzący, nie musi mieć nawet takiego samego światopoglądu jak jego klient. Jest kimś, kto ma pomóc w rozpoznaniu, np. czy będziesz dobrym menedżerem, dlatego nie interesuje go, w co wierzysz. To nie jego działka. W kierownictwie duchowym sytuacja, w której ateista prowadzi kogoś do Boga, jest raczej trudna do wyobrażenia. Obie osoby muszą być wierzące, aby mogły się porozumieć.
Ale kierownikiem duchowym może być osoba świecka?
Owszem, zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Pierwsi kierownicy duchowi, mnisi pustyni, bardzo często nie mieli święceń. Kierownikiem duchowym nie zostaje się z nadania, posługa ta nie jest związana ze święceniami, z władzą. To kwestia charyzmatu. Jeśli dostrzegam, że jakaś osoba jest uduchowiona, że może mi przekazać coś ważnego, to się do niej udaję. Odkrywam przed nią swoje wnętrze, bo rozpoznaję w niej autorytet w sprawach duchowych. Kierownik duchowy od początku nie miał władzy - miał autorytet. A jeśli już miał władzę, to była to właśnie władza autorytetu.
Jak w praktyce wygląda spotkanie z kierownikiem duchowym?
Bardzo różnie. To zależy od kierownika i osoby, która do niego przychodzi. Przebieg rozmowy zależy od charakterów obu osób, od otwartości, od tego, kto więcej mówi. Z definicji więcej do powiedzenia powinien mieć ten, kto do kierownika przychodzi. Kierownik czasem może coś doradzić, pomodlić się za osobę, której towarzyszy, zwłaszcza jeśli nie ma jasności, w jaki sposób jej pomóc, ale nie powinien dokonywać za nią wyborów, zmuszać do podjęcia określonych decyzji. Może wskazać pewne alternatywy, ale nie powinno to być nic kategorycznego. Jeśli kierownik duchowy jest zbyt aktywny, to coś jest nie w porządku. Może to oznaczać, że to nie jest spotkanie z nim, ale o nim.
- fragmenty rozmowy
Redakcji LISTU z o. Jackiem Prusakiem,
jezuitą, psychoterapeutą
www.list.media.pl